Handelek na Krupówkach

wtorek, Styczeń 12, 2010
By

Kiczowata robota pod postacią regionalnych wyrobów goszcząca pod Giewontem ma początek obecnie na znanej Zakopiance. Najbardziej oryginalne są małe krasnoludki. Można je nabyć kierując się w kierunku Zakopca. Wykonane w najróżniejszych postaciach – od niepozornego, kolorowego po olbrzyma w pastelowych odcieniach. Przy drodze jawią się również stragany z okazałymi skórami na kozetkę, fotel czy nawet ścianę.

Tego typu akcesoria znajdują się aż po deptak Krupówki. Tutaj sprzedaż pamiątkami mniej bądź bardziej profesjonalnymi i związanych z folklorem przeplata się ze jaskrawymi sznurówkami, perukami i pluszowymi miśkami najróżniejszej maści. Do tego wszystkiego – jak oznajmiają lokalne massmedia – dochodzą tak zwane „zimowe oscypki” innymi słowy świeżo upieczony „szlagier” w taniźnie pod „Śpiącym Rycerzem”. Co robić, by ocalić szczątki godności przed samym sobą i urlopowiczami z wielkiego świata? Wprowadza się przedziwne certyfikaty, które i tak są pomijane przez cwanych handlarzy. Kary typu mandaty urzędników skarbowych podobnie jak nic nie dają na dłuższą metę. Sami sprzedawcy zawsze stwierdzają, że wszystko co u nich na straganie to oryginalne serki z otrzymują właściciele bacówek. Wiadomo bacówek na Podhalu jest kilkanaście, rozumie się tych autentycznych. Sam pytałem się sprzedawców ile mogą wycisnąć na tym biznesie. W noworoczny dzień jedna osoba zarobiła przeszło pięć tysięcy złotych. Bezsprzecznie takich dni zanadto nie ma w ciągu roku. Jednak Zakopane jest coraz bardziej znane wbrew wspomnianej i sprzedawanej szmiry i tak chyba zostanie na długo. Czasem zazdroszczę, że nie posiadam stoiska, aby prowadzić podobny interes serkowy.

Dodaj komentarz

Musisz być zalogowany aby dodać komentarz do artykułu.